Galeria polskiej homofobii – biznes

Boją się nas, nienawidzą, brzydzą się, nie akceptują. No chyba że przyjąć definicję homofobów, którą zaproponował niezastąpiony dostarczyciel złotych myśli gejowskich, Davey Wavey: „Homofobia nie oznacza, że ktoś boi się gejów. Znaczy, że jest zjebem”. Homofobia w Polsce ma się dobrze, ale musimy stawiać jej opór. Zobaczcie jak.

Homofobia w Polsce – biznes

No dobra, teoretycznie homofobiczni to są właściciele albo zarządzający, a nie ich firmy i produkty. Ale z jednej strony właściciel rzutuje często na przekaz, jaki niosą za sobą poszczególne marki, a z drugiej, czy rzeczywiście chcemy dawać zarabiać tym, którzy życzą nam jak najgorzej?

„Sztandarowy” przykład – Marek Jakubiak, właściciel browaru Ciechan, komentując wsparcie Dariusza Michalczewskiego dla środowiska LGBT (pisownia oryginalna):

boks podobno szkodzi i to jest niepodważalny dowód na to! wiem, że to już niemożliwe, ale życzę ci dariuszu Mamusi z fujarką zamiast piersi, będziesz miał co ssać!.

Głośno dyskutowany w Polsce był również przypadek właściciela Polskiego Busa, należący do Szkota, Briana Soutera. Souter finansował kampanie sprzeciwiające się legalizacji małżeństw jednopłciowych.

Jednak dużo niebezpieczniejszą formą homofobii w biznesie jest świadome wykluczanie członków społeczności LGBTQ z listy odbiorców określonych produktów i usług. Często można usłyszeć o takich przypadkach w USA albo krajach Europy Zachodniej – wypraszanie z kawiarni, odmowa wykonania tortu na wesele lesbijek, czy też wynajęcia pokoju hotelowego parze gejów. U nas takich przypadków jest ich może mniej, ale tylko dlatego, że jesteśmy jako społeczność wciąż mniej widoczni i się „nie wychylamy”. A że widoczni będziemy coraz bardziej (a i przechylać, wychylać, przeginać powinniśmy tyle, na ile mamy ochotę), to i u nas częściej będą się zdarzać przykłady tego typu homofobii.  Z takim przypadkiem spotkała się Fundacja LGBT Business Forum, której pracownik drukarni odmówił przyjęcia zlecenia wydruku materiałów promujących treści LGBT.

#rysunek #satyra #komiks #dowcip #dowcip #andrzejrysuje #andrzejmilewski #lgbt #klauzula #sumienie dla @gazeta_wyborcza

A post shared by Andrzej Milewski (@andrzejrysuje) on

Jak walczyć z homofobią w biznesie?

Od razu chciałoby się krzyknąć: bojkotować! No bo po co pchać się tam, gdzie nas nie chcą…? Ale, po pierwsze, homofobiczne wypowiedzi czy zachowania właściciela czy zarządzających daną firmą nie zawszę świadczą o tym, że cała firma, jej marki oraz pracownicy są homofobiczni. Po drugie, jak pokazują przypadki z zagranicy, bojkoty konsumenckie są często przeciwskuteczne. O firmach i jej produktach zaczyna się mówić przez co zyskuje rozpoznawalność i zwiększa sprzedać. Po trzecie, tego typu akcje są działaniem dość agresywnym i z natury wykluczającym, a sami przecież walczymy o tolerancję. Co nie oznacza, że jak ktoś nas opluwa, to mamy udawać, że pada deszcz… Na pewno warto zwalczać wszelkie przejawy dyskryminacji w biznesie, na przykład tak jak zrobiła to Kampania Przeciw Homofobii w przypadku homofobicznej drukarni:

Siła różowych złotówek

Długofalowo dużo bardziej skuteczne będzie pokazanie siły naszych różowych złotówek. Czyli świadome ich wydawanie i popieranie tych firm, które wspierają nas. Oczywiście, takich firm w Polsce jest ciągle mało, ale w dużej części jest to nasza wina. Będzie popyt – będzie podaż, czyli firmy zaczną otwarcie kierować do nas swoją ofertę, budować dostosowany do nas przekaz marketingowy, walczyć o nasze zainteresowanie popierając nasze postulaty i biorąc udział w ważnych dla nas wydarzeniach. Zresztą pozytywnych przykładów trochę już jest (choć wciąż za mało), więc jest co promować i popierać (bo w biznesie jak i w związku liczy się wzajemność uczuć).

Kalifornijskie wino Barefoot już od 25 lat wspiera (i aktywnie bierze udział) w gay prides na całym świecie, w Polsce też zaczyna być widoczny na wydarzeniach LGBTQ:

barefoot

Jak kogoś nie interesuje wino, to polska marka wódki – Sobieski (no dobrze, obecnie właścicielem jest francuski Belvedere, ale oryginalnie to nasze!), była sponsorem tegorocznej Madrid Pride… Ciekawe kiedy zdecydują się podobne wydarzenie w Polsce…

Warto wspierać też gejowskie miejsca: restauracje, hotele, kluby. Oraz te, które same siebie określają jako gay-friendly lub pomagają nam, gdy pomoc taka jest potrzebna.

Tak więc – siła jest w nas (i w naszych różowych złotówkach)! I świadome firmy zaczynają to zauważać i komunikować, choćby poprzez umieszczanie wątków queerowych w swoich reklamach:

Choć na taką reklamę, jak ta poniżej, jeszcze pewnie będziemy musieli na polskim rynku poczekać: